Legia - Broendby
Dzisiaj gramy z Duńczykami. Od rana w wszyscy chodzą poddenerwowani. Najbardziej Błendziu. Przychodzę na 10 i spotykam Mikiego palącego przed wejściem. Mówi mi o jakimś Zakonie Feniksa, który zapchał klubowego maila donosami na Teletubisie, Jacksona i Bin Ladena. Jest zły, ale i tak go lubię. To on mnie tu zatrudnił i powiedział, że mam budować poprawne relacje z kibolami i być czymś w rodzaju łącznika na linii kibole-my. Spoko. Naprawdę się staram i idzie mi świetnie. Kibole mnie lubią i uważają za swojego. W swojej pracy korzystam z wiedzy, którą zdobyłem na studiach. Żeby dotrzeć do jakiejś grupy trzeba uzyskać ich akceptację różnymi sposobami. Ja jako kibol wrzuciłem na jeden z portali społecznościowych zdjęcie w policyjnej radiolce i od razu uznali mnie za swojego. Kabarynę Błendziu załatwił. Jego też lubię.
Na budowie trwają przygotowania. Od rana kręcą się tu ochroniarze, policjanci i dziwni znajomi sami Wiecie Kogo. To chyba ABW. Potężne chłopy, pstrykamy sobie foty. Jesteśmy świetnie przygotowani do wyłapania bandytów i wszelkiej maści terrorystów od koszulek dżihad. Kibole planują wykluczyć klub z pucharów z nadzieją, że właściciel sprzeda klub. Niedoczekanie! Doskonale wiemy kto i co będzie wnosił. Gadam z Błendziem, który mówi mi, że najgroźniejszy jest jakiś człowiek na którego wołają Dziadek. Jakoś mu nie wierzę, jakiś staruszek ma być groźny? No nic… Nieuchronnie zbliża się godzina “0″, a w klubie dostają spazmów. Obserwuję wszystko zza pleców policji. Każdy kibol jest dokładnie legitymowany, nagrywany 3 razy do kamery i przeszukiwany. Na wejściu ochrona wyłapuje kilka flag, bęben, i megafon. Muszę interweniować, przecież to nie ludzkie! Podbiegam do Błendzia i pytam, o co chodzi z bębnem? Mówi mi, że widział na youtubie nagranie jak kibole rzucają bębnem w policjanta. No tak! To przebiegłe, ale na szczęście w klubie pracują tacy profesjonaliści jak Błendziu, którzy udaremnią nawet tak podstępne chwyty. Przy kibolach nic więcej nie znaleziono. Rozpoczyna sie mecz. Chłopcy grają pięknie, ale jak zawsze odpadają. W trakcie meczu kibolstwo odlicza do rzucenia rac. Wszyscy na vipowskiej wstajemy i z aparatami czekamy na wkroczenie abw. Żadne race jednak nie lecą. Odliczają jeszcze raz, a ja cholera myślałem, że je wilgoć złapała i nie chcą się odpalić, ale znowu nic nie leci! Zrobili z nas idiotów przed mediami! W trakcie meczu dzwoni Walti, drze się do Mikiego przez telefon tak, że słyszą go na ławce rezerwowych. Wydaliśmy na ochronę budowy 200 tysięcy złotych, a tu nawet nie ma, co napisać na onecie. Jest źle, drzwi trzaskają, abw zawiedzione wyjeżdża, a Błendziu się spalił ze wstydu. Szkoda mi go, po meczu idziemy na konfę. Kotek dziękuje kibolom za wsparcie. Ledwie mówi. Cholera wie, co mu jest. Stanęło mu coś w gardle, czy co…
Do domu z pracy wracam późno. Nie którzy piłkarze chcieli iść na piwo, ale dałem sobie spokój. Jutro znowu muszę wcześnie wstać.
Z kibicowskim pozdrowieniem.
Komentarze (11)